>  strona główna
Twoja wyszukiwarka

Schody strychowe

Nie ma to jak porządne, skrzypiące schody strychowe. Skrzypiące?- zapyta ktoś wątpiąc w rozum tego, kto tak twierdzi. Subiektywnie oddana wartość rzeczywistości, objawia się w niesłychanie oryginalnej percepcji. Niekiedy rzeczy muszą posiadać jakiś felerny aspekt, który przypadkowo dodaje im duszy. Przypomina się Jeremy Clarckson, który w jednym z odcinków Top Gear’a testował świeżutkie Ferrari. Chwalił jego ergonomiczną elektronikę, by na końcu i tak przesiąść się w starszy model. Rzecz tkwi w tym, że to ten drugi samochód posiadał większy szacunek i sentyment dziennikarza, mimo np. wadliwego układu przeniesienia napędu.

Tak samo z tymi schodami, jeśli nie skrzypną to nie mają uroku, chociaż analogicznie rokują nadzieje, że następny nie będzie trzask pękającego drewna. Któż w ciemną noc odważy się wygramolić z ciepłych pieleszy, aby sprawdzić, co tak hałasuje na zewnątrz? Zwłaszcza, jeśli uświadomimy sobie, lub strach uczynnie nam to podpowie, że to skrzypią schody strychowe. Jakżeby inaczej, wszak te betonowe są raczej ciche w eksploatacji. A któż więc, powtórzmy pytanie, wyjdzie sprawdzić co się dzieje na strychu, gdzie nawet za dnia ludzie rzadko się zapuszczają? Dobrze, jeśli człowiek trochę się upokorzy pewną dozą strachu. Gdy upiorny chochlik, który gapił się na nas całą noc, stanie się o poranku stojącą w rogu ściany paprotką, płowieje blask bijący ze świątyni rozumu.

Słuszny kierunek, jaki podejmuje chęć stosowania rozwiązań praktycznych, doprowadził do tego, że dostępne dziś schody strychowe, nie skrzypią same. Chowa się je po złożeniu pod sufitem. To wyklucza wytłumaczenie strasznych odgłosów. Tak odchodzą fantastyczne wspomnienia z wakacji u dziadków na wsi. Ale przyjdą nowe. A wschodzące słońce ich nie przepędzi.